UMARŁ MISTRZ, NIECH ŻYJE MISTRZ! – podsumowanie sezonu calcio 2020/2021

Za nami kolejny sezon rywalizacji na włoskich boiskach. To idealny moment, żeby na gorąco przypomnieć wydarzenia ostatniego roku. Po dziewięciu latach we Włoszech, kiedy tytuł mistrza był w posiadaniu Juventusu, panowanie przejmuje Inter Mediolan. To wystarczy, by ten sezon nazwać przełomowym.

Efekt Conte

Mówi się, że są rzeczy, których kupić się nie da. Jedną z nich jest charyzma. Niby prawda… Ale nie w przypadku Interu.

Prezes Steven Zhang Jr. sprowadził Antonia Conte, a tym samym kupił charyzmę, wolę walki i wiarę w sukces, którą trener tchnął do szatni. Tak oczekiwany w czarno-niebieskiej części Mediolanu efekt Conte faktycznie zadziałał. Umiejętności i cechy trenerów definiuje się w kilku obszarach,ale dwie najbardziej podstawowe to wizja taktyczna i właśnie owa charyzma, niezbędna, aby wdrożyć taktykę. Antonio Conte kojarzony jest z dość ostrożnym podejściem do eksperymentowania z ustawieniami taktycznymi, szczególnie do ich zmian podczas meczu, ale za to jest mistrzem w przekonywaniu zawodników do tego, że proste metody, któretrenują w tygodniu będą najlepszą bronią na najbliższego rywala. 

Umarł król, niech żyje król

AC Milan jeszcze w styczniu miał aspiracje mistrzowskie. Dobra gra, równa forma i pozycja lidera nastrajały bardzo optymistycznie. Niestety później nastąpił spadek formy. Wizja pierwszego po dziesięciu latach tytułu Mistrza Włoch oddalała się na tyle mocno, że w pewnym momencie pojawiły się obawy czy Milan zagra w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Ostatnia kolejka i zwycięstwo nad Atalantą pozwoliły jednak drużynie na zajęcie drugiego miejsca (ostatniego wicemistrza zdobyto w sezonie 2011/12 za czasów Maxa Allegrego) i zakwalifikowanie się do elitarnych europejskich rozgrywek. W kontekście aspiracji mistrzowskich na pocieszenie dla czerwono-czarnej części Mediolanu możemy zabawić się w „kręcenie tabelą i kalendarzem”. Sezon we Włoszech ma 38 kolejek. Od sierpnia (ta miniona wyjątkowo od września ze względu na Covid) do końca grudnia trwa runda „jesienna” i od stycznia do maja (poprzednia do sierpnia także przez Covid) – runda „wiosenna”.

Co wyszłoby gdyby jednorazowo zsumować inny ciąg 38 kolejek. Zacząć od stycznia 2020, podsumować całą rundę „wiosenną” poprzedniego sezonu i dodać punkty do tych zdobytych w okresie wrzesień-grudzień. 

Wirtualna tabela daje ciekawy obraz. 

Milan 84

Inter 80

Atalanta 79

Karkołomna logika? Owszem. Nawet bardzo!

Jednak przez ostatnie lata kręcenie tabelą we wszystkie strony nie przynosiło Milanowi żadnego ukojenia. Ostatni raz więcej niż 70 punktów Milan zdobył dziewięć lat temu. Może zatem warto wyjść tym analizom naprzeciw i nie zwalniać pochopnie Piollego, który wprowadził styl, dyscyplinę taktyczną, a sinusoida obrazująca lepsze okresy i gorsze nie ma tak drastycznych amplitud.

Efekt Pirlo?

Na pewno nie taki był plan jeśli chodzi o rezultat po zatrudnieniu AndreiPirlo, ale założenie odmłodzenia drużyny przyjęte przez władze Juventusu zawsze niesie za sobą ryzyko potknięcia, a nawet upadku (kwestia oceny czym jest wynik tego sezonu należy do każdego indywidualnie). Jednak jak powiedział wybitny włoski trener Marcelo Lippi (Squadra Azzurri, Juventus, Inter) na początku sezonu – „Jeśli Juventus straci panowanie w Serie A to nie będzie to wyłącznie wina Pirlo, ale przede wszystkim wypadkowa jakości wszystkich graczy”. Trudno ocenić pracę Pirlo i drużyny nie będąc w szatni. Bo z jednej strony mamy ewidentny brak stylu, brak widocznej woli walki oraz prób reagowania na boisku na wydarzenia i grę przeciwnika, a z drugiej strony na półce pojawiły się dwa nowe trofea (Superpuchar Włoch i Puchar Włoch) a drużyna zapewniła sobie awans do Ligi Mistrzów. Może to faktycznie stan przejściowy, który prowadzi do poukładania drużyny w satysfakcjonujący sposób. Jednak przyzwyczajeni do rokrocznych sukcesów na lokalnym podwórku kibice Juventusu są bardzo rozczarowani. Zapewne pocieszenie i ulgę odnajdą dopiero w kolejnym tytule mistrza w przyszłym sezonie, który będzie smakował podwójnie po rocznej przerwie. 

Gigi Superbohater

W zeszłym tygodniu odbył się finał Pucharu Włoch, w którym zmierzyły się drużyny Juventusu i Atalanty. Mecz nie zachwycił, Puchar przypadł w udziale Juventusowi, który powiększył swoją gablotę o czternaste trofeum w tej rywalizacji (druga w klasyfikacji Roma ma dziewięć). 

Wydaje się jednak, że tego dnia wydarzyła się inna historycznie ważna rzecz. Ostatni mecz w swojej karierze w barwach Juve zagrał Gigi Buffon, który z końcem tego sezonu po raz drugi i jak się wydaje jako piłkarz ostatni raz żegna się z klubem.

Prawdopodobnie Puchar to było ostatnie trofeum w jego karierze.

W dodatku zdobył je grając w składzie z Federikiem Chiesą, z którego ojcem Enrico zapoczątkował zbiór swych osiągnięć – Pucharem UEFA w 1999 roku. To wspaniałe dopełnienie romantycznej kariery „Supermana”,o której już wkrótce napiszę szerzej.

Wielcy przegrani

Najbardziej zawiedzeni jednak chyba mogą być kibice SSC Napoli i SS Lazio. Obie drużyny z aspiracjami, młodymi trenerami z dużym doświadczeniem trenerskim i boiskowym (Gennaro Gattuso, Simone Inzaghi) oraz z bardzo równymi kadrami. Koniec sezonu bez trofeów i bez awansu do Ligi Mistrzów to ewidentna porażka i duży kłopot budżetowy. Jeden z wyżej wymienionych trenerów, chwilę po ostatnim meczu stracił pracę, ale myślę, że znajdzie się wielu chętnych do jego zatrudnienia – powodzenia Rino!

Superliga

Ten sezon zostanie zapamiętany przez kibiców calcio, ale i sympatyków piłki nożnej w całej Europie z powodu Superligi. Dwanaście najbogatszych klubów Europy uznało, że stworzy elitarne rozgrywki, do których łaskawie czasem doprosi kilka drużyn wykazujących duży potencjał sportowy (ale myślę, że chodziło bardziej o chwyt marketingowy). Spotkało się to z szybką i ostrą reakcją UEFA, lokalnych federacji sportowych oraz kibiców. Kibiców nawet tych drużyn, które uważają się za lepsze. Ważne jest to w kontekście Serie A, bo jednym z liderów tego projektu był Andrea Agnelli, prezes Juventusu. Sprawa nie znalazła jeszcze swojego finału mimo tego, że większość klubów wycofała się już z pomysłu. Aktualnie władze UEFA oraz lokalnych federacji zastanawiają się, jak utrzeć nosa „buntownikom” i wybić im z głowy podobne pomysły na lata. 

Co nas czeka?

Za nami sezon obfitujący w wiele ciekawych wydarzeń i rezultatów. Jak jednak sądzę przyszły będzie jeszcze bardziej interesujący. Po całym sezonie bez kibiców wierzymy i mamy nadzieję, że wrócą oni na stadiony(choćby w 50 procentach). Szykuje się także kilka powrotów na włoskie ławki trenerskie. Po raz pierwszy od lat rywalizować będą ze sobą trenerzy z dorobkiem mistrzowskim. Zobaczymy, czy Conte utrzyma zdrowe, motywujące napięcie w szatni Interu, czy Juve wróci na wojenną ścieżkę, i czy Milan pozostanie na fali wznoszącej. To już za kilka miesięcy. Przed nami jednak inne emocje: Euro 2020! Forza Italia!

Ciao!

Bartek Tyrawski

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *