Amor che move il sole e l’altre stelle czyli „Dante i ja!”

2021. Rok Dantego czy dantejski rok? Kończy się, to pewne. Nie będziemy nigdy w stanie oddać wystarczającego hołdu tej wielkiej postaci literatury, temu poecie – „wędrowcy przez wieczność”, twórcy języka włoskiego, wizjonerowi, którego dzieło spowija blaskiem całą Italię od jej północnej korony aż po obcas buta. Dante Alighieri – Sommo Poeta.

Kiedy nieżyjący już profesor Jerzy Falicki uzasadniał nam – studentom romanistyki – absolutną konieczność czytania tekstów w oryginale zamiast przekładów, mówił o tej cudownej przyjemności obcowania z samym autorem… oko w oko, serce w serce, myśl w myśl, litera w literę, w jego języku… Siedzę w pokoju, otwieram książkę i jesteśmy we dwóch: Dante i ja! – mawiał.

W życia wędrówce, na połowie czasu,

Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,

W  głębi ciemnego znalazłem się lasu…

Pisał Dante „Boską Komedię” będąc na połowie czasu, to znaczy mając 35 lat. Wówczas była to połowa życia. Dziś połowa czasu to 50, bo setka jest w pewnym sensie wynikiem ostatecznym: stu lat życzymy sobie nawzajem, to jest takie nasze dzisiejsze maksimum. Wiele się zmieniło, czas też liczymy cokolwiek inaczej niźli w epoce Dantego. Jedno jest pewne: oboje, i Dante wtedy, i ja teraz (też jestem na połowie), a może także moi rówieśnicy, straciliśmy z oczu szlak niemylnej drogi i ten stan zagubienia, wątpliwości które są tak naprawdę poszukiwaniem, dotyka wszystkich „połówkowiczów”, jak się zdaje, i to od wieków. Przełom. Połowa. Środek życia, tyle za, ile przed, trach! Kiedy jesteś w połowie zastanawiasz się czy droga, którą dotąd szedłeś, to ta właściwa. Tymczasem znajdujemy się w lesie, w ciemnym lesie, w jego głębi, to znaczy, że zgubiliśmy się i tak do końca nie wiemy, jak drogę odnaleźć, jak z lasu wyjść, którędy pójść. Wiemy z grubsza co było, jeśli pamięć czegoś nie zgubiła, wiemy, co jest, jeśli oczy otwarte szeroko, a co będzie? …Oto jest pytanie!

W piosence „Na połowie czasu” (z płyty „Nawet”) Grzegorz Turnau zapytuje:

Co jest przede mną, co za mną zostało?

Jaki sens tego, co dotąd się stało? 

Jakie mi znaki daje świat? Czy ze mnie nic nie zostanie w rzece czasu rwącej?

Nie wiem! Ja, nie wiem… Czy wszelako wszystko przeminie, odpłynie, odejdzie i nie zdołam już odczytać przekazu, niczego więcej nie dowiem się o mojej misji na ziemi, nie znajdę uzasadnienia dla tego, że tu jestem i odpowiedzi na pytanie po co tu jestem nadal, nie dowiem się jaki sens miałaby mieć ta druga połowa? 

Czy choć pół nuty dodam, czy coś zmienię, w niewyczerpanym wiecznym życia hymnie?

Czy jeszcze mam siłę, by coś stworzyć, coś zmienić, by zostawić ślad, by moje pół nuty wybrzmiało pośród wielu nut partytury życia? Jak iść? Dokąd zmierzać? Co jest istotą? Co jest najważniejsze?

Odpowiedź zawarta jest w jednej frazie, a właściwie w jednym słowie, które oznacza wszystko. Najcelniejsza z celnych, jedyna prawdziwa!

Miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy, pisał Dante.

Niech ona będzie przy mnie! – śpiewa Turnau.

I dalej:

Tyle tu naraz świata dokoła, radosny nadmiar, chaos wesoły

…daje znak życia wieczna kobiecość… 

przede mną światłość i we mnie światło…

jakie jest piękne to, co niepiękne… (widzę!)

…jakie niezwykłe wszystko, co zwykłe… (dostrzegam!)

mogło nic nie być, a jest to wszystko… (czuję!)

wiecznie zielone jest drzewo życia… (teraz już wiem!)

W Roku Dantego warto na chwileczkę „powściągnąć konie” i posłuchać piosenki, dla której dzieło Wielkiego Poety stało się inspiracją. Takie małe-wielkie coś. I mamy odpowiedź. Miłość, tylko Miłość, i cóż! To wystarczy. Ona jest tym, co nadaje życiu sens, wcześniej, teraz, zawsze, bo przecież jest w oczach ludzi blask niegasnący, miłość, co wprawia w ruch gwiazdy i słońce. Wszystkiego miłego.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *