Friulane – buty gondolierów i George’a Clooneya

FRIULANE – buty gondolierów, George Clooney i weneccy dandysi

Najpierw zauważono je na nogach Kate Moss, potem zrobiono zdjęcia jak po Wenecji chodzi w nich George Clooney. Pierwszy zareagował na to Mediolan – nie bez przyczyny uznawany za najmodniejsze miasto Italii – już wkrótce powstały małe zakłady rzemieślnicze produkujące weneckie buty w zupełnie nowej odsłonie. Technika szycia pozostała niezmieniona, ale materiały zyskały tę odrobinę szyku, która powoduje, że friulane będą być może przebojem przyszłego sezonu modowego na całym świecie.

Wenecki sklep z butami friulane

Buty biedaków, szyte z czego się tylko dało, ze skrawków materiałów, z resztek worków jutowych, przywędrowały do Wenecji gdzieś z terenów wiejskich, na których używano ich w dni świąteczne, zrzucając ciężkie i niewygodne chodaki robocze. Zwano je „skarpetami” lub „papusse” (może stąd wywodzi się słowo „papucie”).

Gondolierzy Serenissimy od razu zauważyli ich ogromną zaletę – miękkie podeszwy nie rysowały wymuskanych gondoli, łatwo było w nich utrzymywać równowagę oraz zwinnie poruszać się wsiadając i wysiadając z łodzi. Oryginalny kształt butów dostrzegli przewożeni gondolami szlachetnie urodzeni, którzy docenili też inną ich zaletę – cichość. W furlanach (to druga równorzędna nazwa tych pantofli) mogli niezauważenie dostawać się do domu kochanki i równie szybko z niego uciekać. Być może stąd wzięło się drugie polskie słowo na tego typu obuwie – cichobieżki.

Po XIX-wiecznej Wenecji krążyli przybysze z całej Europy, nonszalanccy dandysi i artyści w czarnych pelerynach, do których bardzo pasowały miękkie, szyte przez miejscowych rzemieślników, buty. Być może w furlanach przemierzał miasto lord Byron, znany z miłostek i upodobania do szaleńczych imprez.

Minął wiek, a potem drugi, zniknął czas poetów i weneckich kochanków, a styl friulane pozostał. Choć po II wojnie światowej znów było to obuwie biedaków, a jego dalekim echem stały się zwykłe kapcie w kratę, których używali nasi dziadkowie i pradziadkowie. Weneccy szewcy pewnie nadal wytwarzaliby je dla nielicznych mieszkańców miasta, gdyby nie Clooney i pomysł, aby tradycyjne rzemiosło wznieść na wyżyny „pani mody”.

Nadal buty szyje się ręcznie, przeszycia nici widać na podeszwie; w parze nie ma też prawego i lewego buta – są identyczne i same dopasowują się do stopy; można je nosić z podniesioną piętą lub przydeptać zapiętek; czasem mają paseczek do zapięcia z przodu; czubki mogą być zaokrąglone lub ostre. W XIX wieku najbardziej popularnymi materiałami używanymi do szycia były aksamit i len, dziś to cała gama luksusowych wykończeń, ale i tkanin pochodzących z recyklingu, często klienci przynoszą po prostu swoje materiały. Na koniec dodawane są ozdoby, i tutaj wyobraźnia twórców nie zna granic, choć mężczyźni częściej zamawiają po prostu monogramy lub herby.

Wenecki sklep Piedàterre

Friulane są bardziej eleganckie niż espadryle i mają więcej arystokratycznego sznytu niż balerinki. Dobrze wyglądają i do jeansów i do wieczorowych kreacji, można w nich iść na plażę bądź do sklepu, sprawdzą się też jako zwykłe kapcie.
I co najważniejsze są absolutnie wygodne.
A poza tym, kto nie chciałby chodzić w butach za którymi stoją romantyczne weneckie historie.

Magdalena Łysiak

Foto: dziękujemy weneckiemu sklepowi Piedàterre za udostępnienie zdjęć.

Buty można obejrzeć pod tym linkiem:

http://www.piedaterre-venice.com

2 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *