Żelazna korona z Monzy

Żelazna Korona Longobardów jest jednym z najniezwyklejszych regaliów na świecie, z ponad tysiącletnią historią i mistycznym znaczeniem związanym z relikwią z Krzyża Świętego. Koronowali się nią królowie Longobardów, potem sam Karol Wielki i wreszcie cesarz Napoleon Bonaparte, gdy obejmował tron nowo powstałego Królestwa Włoch.

„Zamknięte!” – zabrzmiało, jak wyrok. Przyjechaliśmy do Monzy specjalnie, by zobaczyć Żelazną Koronę Longobardów, a nagle nie można się do niej dostać. To znaczy – mówiąc konkretnie – owszem, można, ale tylko z grupą i przewodnikiem, a w dodatku nie w trakcie Mszy Św., która właśnie się zaczęła. Najbliższy termin? – „Za dwie godziny”. Nogi się pode mną ugięły. Zacząłem błagać na wszelkie sposoby, tłumacząc dziewczętom z obsługi – „O dwunastej jesteśmy umówieni w Marengo na zwiedzanie muzeum i pola bitwy, nie da się pogodzić jednego z drugim, przygotowuję książkę o Napoleonie i Polakach. Ba, mój ojciec, znany polski bonapartysta, dał mi nawet Napoleon na drugie imię”. Na potwierdzenie mych słów wyciągnąłem dowód osobisty i pokazałem „strażniczkom” korony. To, i pomoc proszącej wraz ze mną żony, zadziało. Panie namówiły się między sobą i obiecały, że tuż po Mszy któraś z nich „cichcem” wprowadzi nas do kaplicy Teodolindy i pokaże koronę. Dzięki temu obejrzeliśmy ów skarb w cudownie spokojnych warunkach, sami, bez żadnych turystów wokół, otoczeni jedynie przepięknymi freskami pokrywającymi całe wnętrze kaplicy.

Królowa

Teodolinda była królową i regentką królestwa Longobardów na przełomie wieków VI i VII. To za jej przyczyną wzniesiono katedrę w Monzy, sanktuarium dla jednej relikwii – korony, której „żelazo” w nazwie należy wiązać z historią św. Heleny, matki cesarza Konstantyna, i zdobycia przez nią relikwii Krzyża Świętego oraz gwoździ, którymi Zbawiciel został ukrzyżowany. Jeden z tych gwoździ miał posłużyć do wykonania żelaznej obręczy, która stanowi wewnętrzny pierścień słynnej korony. Naukowcy zbadali ją jednak uważnie i okazało się, iż ta „żelazna” część wykonana jest ze srebra, natomiast żelazne są tylko dwa niewielkie łuki, umożliwiające przyczepienie korony do bojowego hełmu.

Teodolindzie gwóźdź Męki Pańskiej miał przekazać papież Grzegorz I Wielki. I tak to żelazna korona stała się niezwykłym, symbolicznym ucieleśnieniem idei i wartości, jakie stanowią fundament naszej europejskiej Cywilizacji: mamy tu bowiem zarówno bezpośrednią łączność z Prawdą Ewangelii i ukrzyżowaniem Mesjasza, jak historię Imperium Rzymskiego oraz dalszych losów tego cesarstwa uwidacznianego w kolejnych odsłonach dziejowych Europy. Nota bene Napoleon dokonując longobardzkimi regaliami koronacji w Mediolanie świadomie sięgnął po prawdziwą relikwię europejskiej kultury, a nakładając ją na głowę dał znak, iż jego władza to kontynuacja dawnych idei cesarstwa rzymskiego, Karola Wielkiego, czy Karola V. 

Cesarz

W Mediolanie otwarto właśnie wystawę monograficzną Jeana-Auguste’a-Dominique’a Ingresa. Trafiliśmy na nią akurat w dzień otwarcia. Idąc od strony mediolańskiej katedry, w której odbyła się w 1805 roku koronacja Napoleona na króla Italii, zobaczyliśmy zawieszony nad głównym wejściem do Palazzo Reale baner z reprodukcją słynnego obrazu Ingresa – „Napoleon w stroju koronacyjnym”. Cesarz Francuzów znów więc „spogląda” na mediolańskie Duomo, gdzie założył na głowę koronę Longobardów. 

Ale po kolei… Jak doszło do pierwszej i drugiej koronacji? Zaczęło się wszystko, równo co do dnia, 215 lat temu – 27 marca 1804 roku, kiedy francuski Senat wysunął propozycję, by pierwszy Konsul (de facto jedynowładca Republiki Francuskiej) stał się dziedzicznym monarchą. Miesiąc później Jean-François Curée, członek Trybunatu zaproponował, żeby Bonaparte przyjął tytuł cesarza. Żartowano wtedy – „Republika umarła, pochował ją Curée” (co było grą słów związaną z nazwiskiem, „un curé” to po francusku proboszcz). 18 maja Senat uchwalił i potwierdził wcześniejsze ustalenia – Bonaparte miał się stać cesarzem. Jednak zanim się to stało, musiało upłynąć trochę czasu. Zmieniało się przecież wiele aspektów funkcjonowania państwa, od ściśle urzędowo-technicznych po tytularne – np. na powrót zaczęto używać słowa „monsieur” zamiast rewolucyjnego „citoyen”, a najzdolniejszych i najbardziej na to zasługujących (nie tylko przez własne dokonania, ale czasem ze względów politycznych) dowódców wojskowych Napoleon mianował marszałkami. 

Koronacja nr 1

Przeprowadzono też plebiscyt, który miał potwierdzić (i potwierdził przygniatającą liczbą głosów), że władza cesarska spływa na Napoleona także z woli narodu oraz uzgodniono ze Stolicą Apostolską, że koronacja nastąpi w Paryżu. Pius VII przybył do stolicy Francji w listopadzie, a potem uczestniczył we Mszy Św. w trakcie której Bonaparte ukoronował na cesarza najpierw siebie, a potem obdarzył godnością cesarzowej swoją małżonkę Józefinę de Beauharnais. Wszystko odbyło się w olśniewającej atmosferze przepychu, co uwiecznił na płótnie „Koronacja Napoleona” Jacques-Louis David – w centrum obrazu widać Bonapartego, który w białej tunice obramowanej gronostajami nakłada koronę na głowę Józefiny.

Uroczystość kosztowała, bagatela 5 151 676 franków i to nie uwzględniając kosztów ubioru uczestniczących osobistości, czy dekoracji ulic. Na suknię cesarzowej, uszytą przez nadwornego krawca Chevaliera, wydano 74 346 franków i 78 centimów. A cesarski jubiler Biennais zainkasował niezłą sumkę za złotą koronę wykonaną na wzór korony Karola Wielkiego. Napoleon sam założył ją sobie na głowę –  nie dał się koronować przez papieża, wyraźnie wskazując niezależność swej cesarskiej władzy. Podobno też, patrząc na zgromadzonych dygnitarzy, biskupów, oficerów, damy dworu, na cały świat pochylony przed nim, jak przed nowym Cezarem miał się odwrócić do swego brata Józefa i szepnąć mu: „Gdyby Ojciec mógł nas teraz widzieć”.

Król Italii

W początkowych planach Bonapartego, to właśnie Józef miał być namaszczony na króla Italii. Szybko trzeba było z nich zrezygnować, wobec sprzeciwu samego nominata – Józef nie palił się do włoskiej korony obawiając się, iż może mu to zablokować drogę do cesarskiego tronu we Francji w wypadku sukcesji. „Mały Kapral” podjął więc decyzję, że sam koronuje się na króla Włoch. 

17 marca 1805 roku Bonaparte przyjął w Paryżu wiceprezydenta włoskiej republiki, Melziego d’Erila i kilku deputowanych, by wysłuchać ich supliki. Tego samego dnia, gdy nastąpiło zaprzysiężenie, powiadomił o tym fakcie cesarza austriackiego Franciszka. A już z końcem miesiąca wyruszył z Fontainebleau do Mediolanu, zabierając ze sobą małżonkę i całą świtę. 31 marca na fasadzie Palazzo Reale zawisł po raz pierwszy sztandar nowego królestwa – z wężem Viscontich i umieszczoną pośrodku.. Żelazną Koroną… Huczały działa. W stolicy Lombardii wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa. Drogę do Werony nazwano drogą Bonapartego, a w Mantui postanowiono wznieść piramidę i łuk triumfalny. 

Pamięć Marengo

Tymczasem Bonaparte… nie zajechał do Mediolanu. Najpierw bowiem wybrał się na miejsce bitwy pod Marengo. Było ono nie tylko wspomnieniem najświetniejszego do tej pory zwycięstwa, ale tam właśnie odczuł mocno opiekę Opatrzności. Może nawet bardziej niż wtedy, gdy ze sztandarem w ręku wiódł żołnierzy do ataku na mostach w Lodi i Arcole, nie tknięty kulami wroga. Marengo pod Aleksandrią było szczególne – tu właściwie rozegrały się „dwie bitwy”. Ta „pierwsza” była przegrana, w Francuzi musieli cofać się pod naporem Austriaków generała Melasa. Ale wszystko zmieniło się, gdy na pole bitewne dotarł z posiłkami generał Desaix. W każdym razie 5 maja 1805 roku Napoleon i jego świta wzięli udział w… rekonstrukcji bitwy. Oddziałami francuskimi i włoskimi dowodzili Murat, Lannes i Bessières, zaś całość obserwowała zgromadzona licznie publiczność. 

Koronacja nr 2

8 maja Bonaparte wjechał w uroczystym orszaku do stolicy Lombardii przez Bramę Marengo, wiwatowany przez tłumy żołnierzy i cywilów. W następnych dniach szykowano ceremonię, zaś Napoleon tworzył Radę Stanu Królestwa Włoskiego, podzieloną na pięć sekcji. 22 maja z Monzy wyjechał specjalny orszak – kilka karet wiozło Żelazną Koronę Longobardów.

W tych pudełkach wieziono koronę Longobardów/ Foto: FdI

O godzinie 15 korona została zdeponowana w Katedrze Mediolańskiej. Trzy dni później Napoleon spotkał się z arcybiskupem Mediolanu, którego przyjął na specjalnej audiencji. 25 maja już od rana przed katedrą straż trzymali żandarmi włoscy i francuscy. W nocy specjalna deputacja pełniła wartę honorową przy Koronie Longobardów czekającej na najważniejszy moment w sercu Duomo. Wreszcie rano, 26 maja 1805 roku, zaczęły się oficjalne uroczystości. Setki dostojników, członkowie dworu, generałowie brygad, prefekci, pułkownicy, najwyżsi dygnitarze kościoła, Jego Eminencja kardynał, arcybiskup Mediolanu – wszyscy oczekiwali na ukazanie się cesarskiej i jednocześnie królewskiej pary. W końcu Napoleon i Józefina pojawili się w bramie Palazzo Reale. Huknęły działa…

Napoleon w pełnym słońcu wkroczył do katedry. Koronował się tysiącletnią koroną. I wypowiedział słowa – „Bóg mi ją powierza, biada temu, kto waży się ją tknąć!”.

Zaśpiewano „Te Deum”

Tomasz Łysiak
Opublikowane – tygodnik GP, marzec 2019

Museo e Tesoro del Duomo di Monza

Muzeum sugeruje, by zapisać się online.

Czynne od wtorku do niedzieli: 9.00-13.00   14.00-18.00

Poniedziałki nieczynne.

Sprawdź na stronie museoduomomonza.it najnowsze regulacje dotyczące COVID19

Cappella di Teodolinda e Corona Ferrea 

Aby zwiedzić kaplicę należy obowiązkowo zapisać się online.

Czynna od wtorku do soboty: 9.00-13.00    14.00-18.00 
Niedziela: 14.00- 18.00 

Nie można zwiedzać, jeśli odprawiana jest Msza Święta.

Poniedziałki nieczynne.



0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *