Odeszła Raffaella Carrà – od Triestu w dół płaczą całe Włochy

Zmarła wielka gwiazda włoskiej telewizji, estrady, piosenki. Italia w żałobie – przypomina na łamach prasy jej najwybitniejsze kreacje, role, piosenki…

Właściwie nikt we Włoszech nie wiedział o jej chorobie. Tyleż to razy zdarzało się, że znikała, że gdzieś odpoczywała, że wyjeżdżała z rodziną na wakacje. By potem się pojawić. Teraz już się nie wróci. Raffaella Carrà odeszła na zawsze, pozostawiając Włochów nieutulonych w żalu, ale też pozostawiając Italii tyle pięknych wspomnień – piosenek, tańców, ról filmowych, poprowadzonych kultowych programów telewizyjnych. Odejście Raffaelli to bolesna strata dla włoskiej kultury. Tym bardziej, że tak nagła i niespodziewana – gwiazda telewizji i estrady odeszła w wieku 78 lat, po krótkiej walce z chorobą…

Carrà zmarła w Rzymie w poniedziałek 6 lipca o godz. 16.20 – nie pomogła opieka najlepszych lekarzy w jednej z klinik w Wiecznym Mieście. Agencje włoskie i zagraniczne podały tę smutną wiadomość poinformowane przez wieloletniego towarzysza życia, reżysera wielu jej spektakli – Sergio Japino. „Raffaella nas opuściła – zakomunikował – odeszła do lepszego świata, gdzie jej człowieczeństwo, jej uśmiech nie do podrobienia i jej niezwykły talent będą świecić nowym blaskiem”. Sergio wyjaśnił, iż gwiazda przeszła w ostatnich miesiącach prawdziwą kalwarię walcząc z ciężką chorobą, ale nie chciała by wieści o tym stały się podłożem zainteresowania prasy. Zupełnie tak – co jakoś da się wyczytać między wierszami w wypowiedzi Japino – jakby chciała, by publiczność zapamiętała ją z jej najpiękniejszych, najlepszych lat, z estrady, z teledysków, z piosenek i przebojów takich jak „Tuca tuca” czy „Tanti auguri”. To w tekście tej ostatniej piosenki nota bene jest jakieś motto całego jej życia, myślę sobie – 

„Com’è bello far l’amore da Trieste in giù
Com’è bello far l’amore io son pronta e tu
Tanti auguri
A chi tanti amanti ha
Tanti auguri
In campagna ed in città”

„Jak to pięknie kochać się, od Triestu w dół, jak to pięknie kochać się, jestem gotowa i ty też…” 

We wtorek rano, przed meczem ekscytującym całą Italię, półfinałem Mistrzostw Europy, Włochy-Hiszpania, największy dziennik sportowy kraju, „La Gazzetta dello Sport” na okładce dał napis „Od Triestu w dół”, a postać Raffaelli umieścił obok piłkarzy i trenera. Tak, mieli rację redaktorzy – w tym wszystkim chodzi o miłość. O miłość i piękno. Gdy to jest – jest wszystko. Odnajdziesz to i filiżance kawy, i w piosence, i w spojrzeniu na zatokę Surriento, i w piosence Raffaelli. I chyba jeszcze coś, co ukryte było w niej, w jej uśmiechu i co emanowało z jej duszy: radość. Radość życia. Może dlatego chciała, by nikt nie dowiedział się o chorobie, o szpitalnym łóżku? Nie chciała, by czarny całun śmierci, bólu, cierpienia przesłonił tę radość, która dała Włochom? Nie wiem…

Rafaella Carrà urodziła się w Bolonii jako Raffaella Maria Roberta Pelloni, 18 czerwca 1943 roku. Małżeństwo jej rodziców nie było szczęśliwie – szybko się rozpadło. Rafaella zaczęła swoją karierę w wieku ośmiu lat, grając w filmie „Tormento del passato”. Ale tak naprawdę owa kariera rozkwitła dopiero później, w latach sześćdziesiątych, za sprawą telewizji – w okresie, w którym Carrà przeniosła się do Rzymu. To tu spotkała pierwszą wielką miłość swojego życia, Gianniego Boncompagni, starszego od niej o dziewięć lat, mającego dzieci z poprzedniego małżeństwa. Matka oponowała, ale Raffaella nie miała wątpliwości – miłość nie zna wątpliwości. Jednak ich historia zakończyła się na początku lat osiemdziesiątych – wtedy Raffella była już gwiazdą, słynną piosenkarką z wielkimi przebojami w repertuarze oraz prowadzącą programy telewizyjne  – choćby „Canzonissima”, który to show prowadziła wraz z Corrado, wraz z nim śpiewając „Ma che musica Maestro!”. W 1971 roku w „Canzonissima” zaśpiewała słynne „Tuca tuca”, potem zaś pojawił się kawałek „Rumore” do którego tańczyła dosłownie cała Italia. 

W latach siedemdziesiątych Carrà wyprowadziła się do Hiszpanii. Tam, w 1981 roku, jak od uderzenia piorunem zakochała się w Sergio Japino. Miłość, jak sama zresztą opowiadała, była dla niej głównym impulsem wszystkich innych działań. „Miłość nigdy nie umiera, po prostu się zmienia, ale trwa” – mówiła. 

1995 rok to kolejny zwrot w jej życiu – Raffaella wymyśla i prowadzi show telewizyjny „Carramba! Che sorpresa!”, co wyznaczyło dalszą drogę – kolejnych sukcesów, piosenek, występów, od Teatru Ariston i festiwalu Sanremo (który notabene współprowadziła w 2001 roku), po ostatni znakomity program z 2019 roku „A raccontare cominicia tu”. 

Pozostawiła w żałobie całe Włochy. „To dla mnie cios – skomentował wiadomość o jej śmierci prezydent Sergio Mattarella – Carrà pozostawiła nam po sobie przekaz elegancji, uprzejmości, optymizmu”. Premier Włoch Mario Draghi mówił poruszony: „Jej uśmiech i jej szlachetność niosły imię Italii całemu światu”. „Byłaś, jesteś i będziesz zawsze jedyną królową – pożegnała ją piosenkarka Laura Pausini – dla mnie i dla całego świata”.

Ostatnie słowa jakie zostawiła po sobie Raffaella to był wpis, który w mediach społecznościowych pojawił się w dzień jej ostatnich urodzin, 18 czerwca tego roku: „Wasze uczucia tak mnie wzruszają, ściskam was i życzę wam lata, w którym wszystko wróci do normalności”…

Tomasz Łysiak 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *