Il presepe – szopka bożonarodzeniowa we włoskiej tradycji

Ósmego grudnia – w dzień Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny – w Italii zaczyna się zwyczajowo okres świąteczny. Włosi ubierają choinki i przygotowują szopki. I o ile choinka nie zawsze gości w ich domach, to szopka jest niemal elementem obowiązkowym. Kiedy zostaną ustawione wszystkie figurki: Maryja z Józefem, trzej królowie, pasterze i zwierzęta, pozostaje tylko oczekiwanie na Jezusa, który zostaje ułożony w szopce tuż po północy w Wigilię. Skąd wzięła się we Włoszech tak silna tradycja il presepe?

Pierwszą żywą szopkę na świecie zainicjował św. Franciszek z Asyżu. Miało to miejsce w 1223 roku w małej, włoskiej wiosce Greccio położonej około 100 km na północ od Rzymu. Św. Franciszek przybył tam w 1209 roku i upodobał sobie to miejsce ze względu na jego skromny charakter i piękne położenie. Wioska usytuowana była między skałami i górowała na wysokości 700 metrów nad rozległym dorzeczem rzeki Rieti. Kiedy święty był w Palestynie zrodził się w jego głowie pomysł stworzenia szopki i uznał, że Greccio to będzie idealne miejsce na odtworzenie narodzin Zbawiciela. Poprosił swojego przyjaciela Giovanni Velita by pomógł mu ją przygotować. Szopka miała być prosta i zachowywać wszystkie elementy zgodne z pierwotną scenografią. Franciszkowi szczególnie zależało na tym, by tłumnie przybyli ludzie, i żeby ci, którzy nie potrafią czytać, zrozumieli historię oraz istotę narodzin Jezusa.

Sanktuarium w Greccio

Od tego czasu Greccio stało się symbolem wiary i kultury całego świata, symbolem dążenia do braterstwa i pokoju. Od 1972 roku odbywa się tam historyczna inscenizacja pierwszej szopki, która jest wielkim wydarzeniem i widowiskiem ze względu na położenie, wspaniałą scenografię, grę świateł jak i ogromne oddanie samych wykonawców.

Włosi przywiązują bardzo dużą wagę do przygotowań i wyglądu szopki. Il presepe to tradycja ważniejsza niż choinka. W wielu miastach i małych miasteczkach na placu, przy ratuszu czy w kościołach stoją zamiast choinki właśnie betlejemskie szopki. Mieszkańcy chętnie chodzą je podziwiać. Miasta rywalizują ze sobą i walczą o palmę pierwszeństwa na najpiękniejszą szopkę. Tak jest na przykład w miasteczku Manarola (Cinque Terre), gdzie na samym wzgórzu wystawiana jest największa oświetlona szopka, którą wpisano do księgi rekordów Guinnessa. Z kolei regiony Puglia, Umbria czy Marche słyną z upodobania do szopek żywych. To są piękne spektakle teatralne z wieloma aktorami, oglądać można też prawdziwe zwierzęta.W zależności od regionu szopki mogą się od siebie różnić, czasem dodawane są elementy charakterystyczne dla danego miejsca np. na Sycylii to gałązki drzewa pomarańczowego. 

Najsłynniejszą szopką betlejemską we Włoszech jest oczywiście ta wystawiana na placu świętego Piotra w Watykanie. Tę tradycję zainicjował w 1982 roku papież Jan Paweł II. Rok temu wzbudziła ona ogólnoświatowe kontrowersje, gdyż figury wykonane zostały w pracowni ceramiki artystycznej we włoskim regionie Abruzzo na przełomie lat 60. i 70. XX wieku i były charakterystyczne dla danej epoki, które według niektórych przypominały kosmonautów. 

Tegoroczna watykańska szopka przyjedzie z Peru, z wioski Chopcca, leżącej w Andach. W jej skład wchodzi 30 figur wykonanych przez pięciu znanych regionalnych artystów. Wszystkie postacie – Dzieciątko Jezus, Maryja, św. Józef, Trzej Królowie, pasterze – zostaną wykonane z agawy, uformowane w gipsie i pokryte tkaniną dekorowaną w sposób typowy dla Chopcca. W szopce znajdą się też zwierzęta typowe dla regionu Huancavelica, takie jak: lama, kondor, alpaka, wigonia, owce, wiskacze, flamingi, gęsi andyjskie. Odtworzona będzie również przyroda i architektura z Huancaveliki.

Z szopek i ich producentów słynie Neapol. Rzemieślnicy, przekazujący swe dziedzictwo z pokolenia na pokolenie, skupili się na jednej ulicy neapolitańskiej San Gregorio Armeno. Tętni ona życiem nawet w sezonie letnim i stała się atrakcją turystyczną miasta. Szopki różnej wielkości, często przykryte są szklanymi kopułami, oprócz nich kupić można wszelkiego rodzaju figurki, bowiem szopka neapolitańska odpowiada na coroczne trendy i zjawiska w historii świata czy kultury. Nie może zabraknąć ukochany piłkarzy z Napoli i oczywiście najważniejszego z nich… Maradony. 

Najważniejsza szopka jest wystawiana już w połowie października i nawiązuje do codziennego życia mieszkańców, jej tłem jest zwykle Neapol lub okoliczne krajobrazy. W tym roku przygotował ją utalentowany artysta Marco Ferrigno, który dał Trzem Królom karty Green Pass, bo jak zażartował: „to teraz obowiązkowe, szczególnie że mają do przebycia bardzo długą drogę, a czas trwania zielonej przepustki jest ograniczony – wygasa 6 stycznia”.

Ferrigno mówi też, że w Neapolu zawsze przez szopki ludzie opowiadali sobie to, co było w danym roku ważne. Był więc rok Maradony, podczas pandemii – maseczki na twarzach figurek, a teraz jest green pass. To jednak nie ma być zajmowanie jakiegoś stanowiska w sprawie, a raczej poszukiwanie okazji do rozmów i refleksji. Z kolei inny rzemieślnik Genny Di Virgilio wyposażył szopkę w zielone latarnie jako symbol solidarności i gościnności, w związku z dramatyczną sytuacją na granicy polsko białoruskiej.

Dla mnie jest jeszcze jedno miejsce na „mapie” włoskich szopek: małe,  ale bardzo urokliwe – to alpejska wioska Sottoguda w Dolomitach. Wpisana zresztą na listę „I Borghi più belli d’Italia” (www.iborghipiubelliditalia.it) czyli najpiękniejszych miasteczek Włoch.

Co roku mieszkańcy wystawiają przed swoimi domami mniejsze i większe szopki. Czasem zrobione z bardzo prostych przedmiotów. Jest tu też sklepik z rękodziełem artystycznym. Właściciel struga z drewna absolutnie przepiękne figurki do szopki betlejemskiej. A w związku z tym, że jesteśmy polsko-włoską rodziną nie mogło u nas zabraknąć il presepe i mamy właśnie taką wystruganą. 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *