BORGHETTO – MOST DO PRZESZŁOŚCI!

Wszystko tu zdaje się przypominać o wielowiekowej historii Borghetto. Veneto. Na granicy z Lombardią, w prowincji Werony znajduje się miasteczko Valeggio sul Mincio. Do niego zaś dochodzi droga z Mediolanu, którą podróżni docierali do miasta pokonując rzekę Mincio mostem wzniesionym pod koniec XIV wieku przez księcia mediolańskiego Gian Galeazzo Viscontiego.

Ten zachowany do dzisiaj w dużej mierze kamienny most, Il Ponte Visconteo, to w jakiejś mierze most do przeszłości – tyle wieków służył przybyszom kierującym się do miasta. Jego cel był jednak inny – przede wszystkim obronny, a Visconti nakazał budowę mostu jako części umocnień składających się na fortyfikacje chroniące niegdyś Weronę od zachodu a z jego punktu widzenia odwrotnie: wschodnie rubieże księstwa Mediolanu. Włączył most do linii fortyfikacyjnej wznoszonej przez ród Scaligerich zwanej il Serraglio. Składa się on z kilku części – odrębnych „twierdz” i zwany jest „długim mostem”, prowadzi przez rzekę Mincio i kanał Wergiliusza.

A Borghetto? Powstało jeszcze wcześniej – w czasach gdy stał tu most drewniany. Kilka budynków postawiono, by strzegły przeprawy i znajdował się tu średniowieczny punkt opłat – tu pobierano myto. Gdy wzniesiono most Viscontiego miasteczko nabrało znaczenia jako punkt obronny — to tutaj Napoleon stoczył bitwę z Austriakami w 1796 roku.

Borghetto jest na liście Stowarzyszenia Najpiękniejszych Miast i Miasteczek Italii. Już nie musi „strzec mostu”. Wystarczy, że zachwyca oko.

Foto za: @emmanuel_oluadejumo

RYNEK NA PIAZZA NAVONA – RZYM!

Kiedyś, gdy „rynek” był także faktycznym miejscem handlu – tak wyglądał plac Piazza NAVONA w Rzymie. I tak, albo przynajmniej podobnie, wyglądał od wieków a konkretnie od… 1477 roku. Datę znamy dokładnie, gdyż to w tym roku właśnie papież Sykstus IV nakazał by na piazza Navona przenieść targowisko z Kapitolu. Od tego czasu był tam już przez długie kolejne stulecia, także i wtedy gdy zarządzano kolejne przebudowy, wznoszono pałace i arcydzieła.

Jedno z nich to Fontanna Czterech Rzek (widać ją w tle). Fontannę wzniósł w latach 1647–1651 Giovanni Lorenzo Bernini. Fontana dei Quattro Fiumi została zbudowana z wykorzystaniem egipskiego obelisku sprowadzonego na polecenie papieża Innocentego X z ruin Cyrku Maksencjusza. Rio de la Plata, Dunaj, Nil i Ganges są ukazane przez symboliczne postaci, które odnoszą się do czterech rzek z czterech kontynentów. Na placu powstały także inne fontanny – Maura i Neptuna. To między nimi kupcy „parkowali” swoje wozy.

Na zdjęciach widać też fantastyczna zabudowę, którą papież Innocenty X powierzył Francesco Borrominiemu – to on sporządził projekty rozbudowy pałacu i kościoła Sant’Agnese in Agone, a plac zachwyca zwiedzających do dzisiaj. We współczesnych czasach na piazza Navona organizuje się jarmarki świąteczne.

Dawno już odeszli ludzie z tych zdjęć, którzy wypełniali gwarem piazza Navona, nie ma już przekupek i kupców, nie skrzypią osie wozów gromadzonych tu dziesiątkami, nie krzyczą już wesoło dzieci – one także już dawno umarły. Co więc zostało?

Woda w fontannach nadal płynie i nadal można usiąść na brzegu – może koło Gangesu lub Nilu i słuchać jak szeleszczą krople opowiadając dawne historie.

DACHY NAD SYCYLIJSKIM PACHINO!

Pachino. Południowe krańce Sycylii. 51 kilometrów od Syrakuz. Nazwa miasteczka pochodzi z fenickiego „pachum”, czyli „straż”. Fazello twierdził jednak, iż słowo pochodzi ze starożytnej greki i terminu „pachys”, czyli „żyzny”, „płodny”.

To w okolicach Pachino w 1943 r. siły Aliantów lądowały na Sycylii w trakcie operacji Husky.

Dzisiaj wznosimy się w sycylijskie niebo, by na Pachino spojrzeć z góry i odkryć przepiękny wzór układający się z dachów i równo wytyczonych ulic. I otwieramy Eneidę, by tam odnajdywać „Pachin”….

„Właśnie z Argos, Inacha opuszczając wieże,
Sroga Juno wracała na lotnym rydwanie,
Gdy Eneja i flotę Teukrów niespodzianie
Z sycylskiego Pachinu spostrzega w oddali.
Widzi, jak domy wznoszą, jak poopuszczali
Okręty. — Staje ciężko zbolała królowa”

„Lepiej ci brzeg Trynakrii, co z dala rozbłyska,
I Pachin minąć w pędzie, choć bieg się załamie,
Niźli Scyllę potworną choć raz w wielkiej jamie
Ujrzeć i psimi głosy szczekające skały”.

Wergiliusz, Eneida.

Foto za: Amate l’Archittetura

SCHODY W PALAZZO DELLO SPAGNOLO – NEAPOL!

Jeśli wybierzesz się na spacer w historycznym centrum Neapolu tę niezwykłą kamienicę znajdziesz przy Via Vergini 19 w dzielnicy Sanità. Została wzniesiona w 1738 roku na zamówienie markiza Poppano Nicolę Moscatiego. Rozpoznasz ją po pomarańczowej fasadzie, ale niczym specjalnym się nie wyróżnia. Mógłbyś ją minąć bardziej zainteresowany tym co wystawiono w sklepikach, niż tym, co ukryte w środku. Ale gdy wejdziesz do środka zobaczysz prawdziwe cudo. Schody…

Projekt przewidywał utworzenie klatki schodowej z dwiema bocznymi rampami nazwanymi „skrzydłami jastrzębia” a wykonał go Ferdinando Sanfelice. Francesco Attanasio był tym, któremu powierzono wykonanie rokokowych stiuków. Skończył je Aniello Prezioso. Te niesamowite schody miały pełnić, poza swoją oczywistą funkcją także inną, socjalną — miały być miejscem spotkań i rozmów.

W budynku często bywał Karol III Burbon, który w „palazzo” zatrzymywał się by zamienić konie na woły, jedyne zwierzęta które były w stanie dowieźć go na Capodimonte.

Pod koniec wieku XVIII pałac został kupiony przez pewnego szlachcica z Hiszpanii, Tommaso Atienzę, którego zwano po prostu „Hiszpanem”. Stąd i nazwa kamienicy – Palazzo dello Spagnolo. To on rozpoczął rozbudowę budynku, dodając do niego m.in. jedno piętro i przyozdabiając reprezentacyjne „piano nobile” freskami.

Gdy jednak przed nimi staniesz chłonąć będziesz nie tylko grę kolorów, ale przede wszystkim fantastyczną konstrukcję z punktu widzenia geometrii, załamanych linii, proporcji. Che bellezza!

KLASZTOR SAN GALGANO – NIEBO NAD RUINĄ!

Cysterski klasztor San Galgano jest położony 30 km od Sieny w gminie Chiusdino. Został wzniesiony w wieku XIII w miejscu, w którym zmarł eremita, święty Galgano. Galgano nawrócił się w 1180 roku, czego symbolem jest wbity w skałę jego miecz, który rycerz postanowił zamienić na krzyż. Ponieważ w ostatnich latach życia Galgano miał kontakty z zakonem cysterskim to właśnie cystersi wznieśli klasztor, na miejscu kaplicy postawionej decyzją biskupa Volterry.

Jego dzisiejszy wygląd to efekt zawalenia się dachu, w wyniku uderzenia pioruna w dzwonnicę kościoła w 1786 roku. Dachu już nigdy nie odbudowano. To odróżnia ten kompleks od zabudowań Św. Trójcy w Venosa – tam po prostu budowy nie ukończono i stąd nie ma w niej dachu.
W kilka lat po zawaleniu się dachu kościół zdesakralizowano i odtąd służył jako… stajnia. Aż do 1926 gdy państwo włoskie uznało go za zabytek i część dziedzictwa kulturalnego Włoch!

Klasztor stał się także miejscem, w którym nakręcono wiele scen filmowych, w tym m.in. w dziełach „Nostalgia” Andreja Tarkowskiego, „Angielski pacjent” Anthony Minghella, czy „Odpoczynek wojownika” Rogera Vadima.

Foto: businarofotografia

RZYM, KTÓREGO JUŻ NIE MA… ANIELSKA DROGA!

Na tym zdjęciu z lat 1870/1875 mężczyzna siedzi na obrzeżu drogi, która w tamtej epoce nazywała się Via di Porta Angelica i prowadziła od bramy Porta Angelica, (już nie istnieje, została zburzona), obok dzisiejszego placu Piazza Risorgimento, aż do słynnego z racji bitwy, którą stoczył Konstantyn, mostu Ponte Milvio. Droga szła przez rejon rzymski (dzielnicę) Prati di Castello – wówczas teren pół i łąk, na których czasem swoje stada wypasali paterze. Watykańska Porta Angelica, z której pozostały jedynie resztki, została tak nazwana przez papieża Piusa IV, któremu na chrzcie dano Giovanni Angelo Medici (od imienia Angelo wzięła nazwę), zaś wzniesiono ją jako alternatywę dla Porta del Popolo, dla pielgrzymów, którzy z północy przybywali do grobu św. Piotra. Jej resztki ciągle są widoczne na murze wzdłuż Viale dei Bastioni di Michelangelo. Widać na nim łaciński napis “ANGELIS SVIS MANDAVIT DE TE VT CVSTODIANT TE IN OMNIBVS VIIS TVIS” – „on wysłał swoje anioły by strzegły Cię w trakcie drogi”

Droga Via di Porta Angelica wiodła w stronę Castel Sant’Angelo. Nazywano ją prostym i pięknym – Strada Angelica, czyli Anielska Droga.

Kim jest ów mężczyzna i o czym rozmyśla? Jednym z Aniołów, czy raczej Pielgrzymem peregrynującym do Wiecznego Miasta?

„ŚNIEG” W SIERPNIU NA ESKWILINIE – MADONNA DELLA NEVE!

5 sierpnia na placu przy bazylice Santa Maria Maggiore o godz. 21 niezwykłe widowisko: odtworzenie zjawiska, które wieki temu uznano za cud — z nocnego nieba będzie padał śnieg.
Oczywiście sztuczny, ze specjalnych armatek. To inicjatywa architekta Cesare Esposito, który 38 lat temu zaczął świętować rocznicę wydarzenia z 5 sierpnia 358 roku, gdy to Matka Boska ukazała się papieżowi Liberiuszowi we śnie i nakazała, by tam gdzie następnego dnia odnajdzie śnieg zbudować bazylikę. Papież wstał następnego ranka zaczął poszukiwać śniegu i… odnalazł go na Eskwilinie. To właśnie na tamtejszym wzgórzu wzniósł pierwszą na świecie bazylikę poświęconą Matce Bożej Śnieżnej.

Cesare Esposito zaczął „odtwarzać cud” w 1983 roku i od tamtego czasu czyni to każdego sierpnia – dzisiaj będzie to już 38-a edycja święta. Niesamowity efekt służy jednak nie tylko estetycznej fieście ale też inspiruje modlitwę. W 1987 roku 5 sierpnia modlił się tu polski papież Jan Paweł II a przed bazyliką zgromadziły się wtedy tłumy.
W tym roku Esposito postanowił poświęcić wydarzenie papieżowi Franciszkowi i wysłał do niego list z zaproszeniem do udziału w wydarzeniu, które jest symbolem nadziei i miłości do wszystkich wiernych i miasta.

Już dzisiaj wieczorem na placu Santa Maria Maggiore wielka festa, w trakcie której światło i padające z nieba rozświetlone „płatki śniegu” utworzą niezwykłe widowisko.

Niebieska komnata cudów w Palermo

W 2003 roku Giuseppe Cadili i Valeria Giarrusso kupili dom w Palermo, przy via Porta di Castro w dzielnicy Albergheria. Wewnątrz odkryli mieszkanie, które wygląda niczym zachwycająca scenografia arabska do „Baśni z tysiąca i jednej nocy” – jest całe wymalowane na niebiesko i pokryte arabskimi napisami. Do tej pory nie wiadomo do końca, w jakim celu powstała „Camera delle meraviglie”, czyli „Komnata cudów” w Palermo. Niebieskie ściany, zdobienia, liternictwo robią olbrzymie wrażenie i z punktu widzenia artystycznego są w istocie prawdziwym plastycznym cudem.

Sycylia przez długie wieki była wyspą, na której ścierały się różne kultury – od rzymskiej i kartagińskiej, przez arabską, bizantyjską, normańską po kulturowe i polityczne wpływy Burbonów czy Aragończyków. To wszystko, rzecz jasna, odcisnęło swoje piętno na sycylijskiej architekturze. „Niebieska komnata” jednak, nawet w tym tyglu, w którym mieszały się architektoniczne style i gatunki wydaje się czymś unikatowym – również z tego powodu, iż ciągle nie do końca wiadomo, czemu całe mieszkanie miało tak naprawdę służyć.

Pierwsza istotna rzecz dotyczy tego, że „Komnata cudów” powstała stosunkowo „niedawno”, najprawdopodobniej w XIX wieku. Któż jednak i dlaczego wszystkie ściany i sufity wymalował na niebiesko, zaś ściany pokrył malowanymi na srebrno arabskimi napisami? Oczywiście od czasu, gdy w 2003 dokonano odkrycia, rozpoczęto badania zabytku, używając do tego także najnowocześniejszych metod. W trakcie prac restauratorskich, prowadzonych m.in. przez Franco Fazzio, ujawniano coraz więcej srebrnych i złotych napisów, zaś prześwietlanie ścian promieniami X i używanie metod fluorescencji ujawniły nie tylko ukryte pod wierzchnią farbą rysunki, ale także umożliwiły datowanie na drugą połowę XIX wieku.

Czy mieszkanie służyło za niewielki meczet? Na to mogło np. wskazywać zorientowanie balkonu w stronę Mekki. Jednak dość szybko te interpretacje podważono. Przyjęto, że „Komnata Cudów” powstała, jak inne podobne w owym czasie (np. komnata króla Ferdynanda Burbona w Pallazina Cinese) w związku z modą na „orient”.
Z drugiej strony historyk Gaetano Basile postawił tezę, iż mieszkanie zostało tak wymalowane między XVIII a XIX wiekiem i było własnością bogatego muzułmańskiego kupca.
Dodatkową trudność sprawiał język – napisy były wykonane po arabsku, ale pośród nich znaleziono też wpisy po hebrajsku, a nawet słowa łacińskie, zaś gdzieniegdzie znajdowały się tzw. tughra (rodzaj ozdobnego napisu/pieczęci sułtanów imperium ottomańskiego). Najczęściej jednak powtarza się napis, jedna z maksym Mahometa: „Niech będzie pochwalony Bóg, nic mu się nie równa”.
Między innymi z tego względu historyk sztuki Vittorio Sgarbi uważa, że komnaty były przeznaczone do medytacji. Do innych wniosków doszedł profesor Sherif El Sebaie, który w 2014 roku opublikował książkę o „Komnacie cudów”. Konkludował w niej, iż całe mieszkanie jest niejako „fikcyjne”, zaś zostało tak wymalowane przez jakiegoś mieszkańca Palermo, który chciał mieć robiący wrażenie „orientalny pokój”. I że nie ma w niej tak naprawdę „arabskości”.
Jednak tę wersję podważyli inni historycy, z uniwersytetu w Bonn – Sebastian Heine i Sarjoun Karam. Poddali oni głębokiej analizie „niebieską komnatę” i doszli do wniosku, iż jest jednak ona wytworem kultury arabskiej, zaś jej korzenie mogą być dużo starsze, niż się sądziło.

Jedno jest pewne – „Komnata cudów” to wyjątkowe, niezmiernie ciekawe dzieło sztuki. „Che meraviglia!” („Jakie piękne!”) wykrzyknie z pewnością ten, kto przekroczy próg tajemniczego apartamentu w Palermo.

Tommaso Calvini/Faro d’Italia