Wielka gwiazda estrady, jeden z najbardziej rozpoznawalnych włoskich piosenkarzy, w „liście” dla „La 7”, dodatku do „Corriere della sera” pisze o swoim alkoholizmie. Ferro w wieku 34 lat zdał sobie sprawę z tego, że jest alkoholikiem i po prostu cierpi: „Alkoholizm zadba o to, byś wiądł w samotności, podczas gdy jednocześnie uśmiechasz się do ludzi”. Pośród wspomnień z czasu aktywnej choroby, czy spotkań na mityngach, Tiziano przemyca także myśli o wzrastaniu duchowym, o przemianie, o poszukiwaniu wartości, które stają się najważniejszym celem trzeźwego życia.

Strona z dodatku „La 7” do dziennika „Il Corriere della Sera” z listem Tiziano Ferro

A także o niesieniu posłania innym. Oto jakiś czas temu na mityng przyszedł młody chłopak. „Przyszedł młody, zniszczony, może w jakimś czwartym, piątym dniu abstynencji – pisze Tiziano – a po mityngu podszedł do mnie i powiedział:»Nie daję rady, nawet nie chciałem tu przychodzić. Miałem zamiar wejść i zaraz wyjść. Ale nagle zobaczyłem Ciebie. I wtedy pomyślałem, że jeśli Ty tu chodzisz, to może i ja powinienem zostać. Miał może 25 lat”.

„Przez picie lądowałem w szpitalach. A jednocześnie ubierałem się w najlepsze ubrania, piłem z najlepszych kieliszków, czytałem, pracowałem, uczyłem się języków, zawsze byłem czysty, uśmiechnięty, filozofowałem pijąc i krytykowałem świat i ludzi. A w rzeczywistości byłem jak wszyscy inni, którzy piją. Byłem jak oni. Byłem jak ten bolesny świat. Byłem alkoholikiem. Miałem 34 lata”.

Tiziano opowiada o swojej drodze. O beznadziei. Upadku. I o tym, jak się podniósł. A także, co piękne, dojrzał.
„Gdy przestałem pić, z chłopca stałem się mężczyzną”.

I chyba to ostatnie zdanie wydaje mi się najbliższe, najlepiej oddające to, co to znaczy dla faceta podjąć decyzję o tak mocnej zmianie życiowej, rzuceniu kielicha i wejściu na drogę trzeźwości.

Autore: Tomasz Łysiak Źródło: Corriere della Sera/La7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *